Zadzwonią? – casting do „Must be the Music”
Część z Was pewnie już wie iż dziś, z Sarą byliśmy na castingu do nowego programu rozrywkowego, telewizji Polsat – „Must be the Music”. O samym castingu niestety dowiedzieliśmy się bardzo późno i de facto mieliśmy tylko jedną próbę. Na tej jednej próbie zrobiliśmy nowy, autorski kawałek, który postanowiliśmy przedstawić dziś na castingu.
Dziś wstaliśmy wcześnie rano (straszna rzecz!) i o 7.10 wyjechaliśmy z Kartuz, oczywiście przez połowę drogi Sara
uczyła się tekstu
. Potem przesiedliśmy się w tramwaj i dojechaliśmy na sam koniec…. czyli do Jelitkowa. Nie do końca wiedzieliśhmy gdzie całość miała się odbyć, więc śledziliśmy grupkę muzyków przed nami
. Dotarliśmy do trzy gwiazdkowego hotelu Novotel (? czy Marina? do teraz nie wiem
). Tam już nie było tak różowo – całość miała się zacząć o godzinie 9.00 i o tej godzinie byliśmy ale oczywiście kolejka do oddania formularzu zgłoszeniowego była długa na około 2,5h!. Dostaliśmy numer 97 i czekaliśmy około 6h!. To i tak krótko bo zdecydowaliśmy się wystąpić w trzecim pokoju, w którym nie było mikrofonów (dlatego, że na sale wokalną czekalibyśmy pewnie jeszcze 3h a na salę zespołową się nie kwalifikowaliśmy
). Między czasie trzeba było wypełnić formularz i wystąpił mały problem, bo…. ja chciałem w marzeniach żeby wpisać „Być szczęśliwym grubaskiem” ale Sara nie chciała
. Zjechaliśmy na dół (VIP xD) i tam niemal od razu weszliśmy na przesłuchanie, komisja bardzoooooo spoko, serio. Dwaj Panowie, jedna Pani, no i oczywiście Pan kamerzysta.
Kawałek, który wczoraj przygotowaliśmy nie do końca dziś nam wyszedł, w sumie, co tu dużo mówić – był klops
. Na szczęście ta miła Pani z komisji poprosiła nas o wykonanie drugiego, rezerwowego utworu, który wyszedł nam całkiem spoko. Pewnie zauważyła, że za pierwszym razem nie byliśmy zachwyceni, a właściwie spostrzegła naszą świadomość tego, iż daliśmy troszku dupy
.
A po castingu oczywiście wystąpił mały głód, więc odwiedziliśmy KFC
.
Dzięki tym przesłuchaniom jesteśmy coraz bardziej skłonni wyznawać zasadę HiF- Hajs i Fejm, ale do pełnego przystosowania się do tej ideologii jeszcze nam daleko. Za to na castingu byliśmy świadkami ludzi, którzy do bólu wyznają zasadę LANS PONAD WSZYSTKO - chodzi o lansowanie się na maksa nie zważając na swoje skilsy ;P . Tak czy inaczej wypad jak najbardziej udany. Zakończę jednym pytaniem, na które nie musicie odpowiadać „LEJESZ W GACIE?”
.. .








